niedziela, 26 maja 2013

Marzenia sie spełniają...

Rozdział 1

***Z perspektywy Pauliny***
Wstałam dzisiaj o 4:00, aby nie spóźnić się na samolot, który był o 7:15. Szybko się
umyłam i założyłam te ubrania  http://allani.pl/zestaw/794810 . Gdy byłam już gotowa,
poszłam na dół do kuchni zjeść płatki z mlekiem. Jedząc zauważyłam, że moja mama jest
jakaś przygnębiona, wiec postanowiłam się jej spytać czemu jest smutna:
-Mamo, co jest?-zapytałam
-Strasznie się denerwuje twoim wyjazdem, że będziesz mieszkać tam sama, daleko od
rodziny.
-Nie masz się czym denerwować, nie będę mieszkała tam sama tylko z Agą i od razu jak
tam przylecimy poszukamy pracy.
-No dobrze, ale jak będzie coś nie tak, to dzwoń, a my szybko do ciebie przyjedziemy.
-Dobrze mamo.- powiedziałam do mamy, mniej zdenerwowanej
Była już godzina 6:00 krzyknęłam do wszystkich domowników, abyśmy już wychodzili, bo na
lotnisko jedzie się 10 minut, a odprawa może potrwać około 30 minut, wiec muszę być tam
wcześniej. W samochodzie panowała cisza.Widać było, że wszyscy mieli zmartwione
miny.Napisałam do Agi, że już jadę na lotnisko i żeby czekała pod wejściem, gdzie się
umówiłyśmy.

***Z perspektywy Agnieszki***
Gdy już wraz z rodziną dojeżdżaliśmy na lotnisko, dostałam SMS-a od Pauli, że właśnie wyjechała z domu.Napisała mi też żebym czekała w umówionym miejscu.Jak skończyłam czytać SMS-a tata mi oznajmił, że właśnie dojechaliśmy na lotnisko.Szybko schowałam komórkę i wyszłam z auta wyjąć walizki. Czekając na Paule, rozmawiałam z rodzicami i upewniałam ich, że sobie poradzę. Gdy tak rozmawiałam z rodzicami nagle ktoś mi krzyknął do ucha CZEŚĆ. Była to oczywiście Paulina:
-Ałł...Nie musisz mi się drzeć do ucha, słuch mam jeszcze dobry!-krzyknęłam w jej stronę.
-Nooooo sorki, ale nie mogłam się powstrzymać...
-No to czas na pożegnanie się.-powiedziałam ze smutkiem, ponieważ będzie mi brakowało rodziny, ale to moje marzenie, aby zamieszkać w Londynie.
Po pożegnaniu wszystkich, poszłyśmy na odprawę, gdy ją przeszłyśmy weszłyśmy do samolotu. Postanowiłam zobaczyć na komórce, która jest godzina, póki mogłam z niej jeszcze korzystać. Zostało nam jeszcze 5 minut. Siedziałyśmy w ciszy, dopóki nie usłyszałyśmy, że mamy zapiąć pasy i powyłączać wszystkie urządzenia elektroniczne.

~~2 godziny później~~
***Z perspektywy Pauliny***
Właśnie doleciałyśmy na Lotnisko w Londynie. Od razu zadzwoniłam do mojej mamy, a Aga do swojej, że szczęśliwie doleciałyśmy. Po zakończonej rozmowie, udałyśmy się do naszego mieszkania. Złapałyśmy TAXI i pojechałyśmy na wyznaczony adres. Dom był niesamowity były tam 2 łazienki, 2 pokoje + 1 gościnny, ogromny salon, połączony z kuchnią i garaż, ponieważ obie miałyśmy prawo jazdy. Miałyśmy bogatych rodziców i miałyśmy przeczucie, że dom będzie piękny, ale my nigdy nie szpanowałyśmy pieniędzmi, nasi rodzice też, pomagaliśmy wielu organizacjom charytatywnym. Postanowiłyśmy, że najpierw pojedziemy na jakieś zakupy, ponieważ lodówka była pusta.

~~Na zakupach~~
***Z perspektywy Pauliny***
-Kurde, ale się ciesze, że tu jesteśmy-powiedziałam
-Ja też, jutro koniecznie musimy pozwiedzać Londyn-powiedziała pełna radości Agnieszka
-Ale też musimy poszukać jakiejś pracy, w końcu pieniędzy starczy nam do końca miesiąca, ale musimy coś znaleźć.
-Eh...niestety, ale ważne to, że tu jesteśmy!
-Masz racje, dobra, kończmy te zakupy, bo jestem strasznie zmęczona.
-Nom ja też, chodźmy.
Po skończonych zakupach wróciłyśmy do domu, zrobiłyśmy sobie jajecznice, a ponieważ byłą już 22:00, postanowiłyśmy iść spać. Obie poszłyśmy się jeszcze umyć. Jak już skończyłyśmy się myć, dałyśmy sobie buziaka na dobranoc i poszłyśmy spać.


No to pierwszy rozdział mam za sobą :D Piszcie czy was się podoba czy nie :) Znoszę krytykę!!! Nowy rozdział będzie albo w poniedziałek wieczorem lub we wtorek!!! Bardzo mi zależy na komentarzach, wiec jak już przeczytaliście dajcie, ślad po sobie w komentarzu!
Z góry dzięki <3

Za błędy ortograficzne, przepraszam :)

2 komentarze: